Nowy model pracy
Yuval Noah Harari w książce Homo Deus pisał o nieuchronnym izolacjonizmie, w jakim zmierza współczesny człowiek. Dziś widzimy to wyraźnie – powstają społeczności zamknięte na wszystko, co nie mieści się w ich strukturach. Technologia i AI jedynie przyspieszają ten proces
To wzbudziło we mnie pytanie w jaki sposób zmieni się nasza praca? Czy nadal potrzebujemy klasycznego modelu pracy opartego o hierarchię i ludzi na etatach? Czy też potrzebujemy rozproszonych talentów, które łączą się wokół misji, a nie nawykowego wykonywania obowiązków? Dziś tempo zmian geopolitycznych, technologie i AI sprawiają, że zwinne, autonomiczne zespoły eksperymentalne wygrywają z korporacyjnymi strukturami. Ale czy na pewno? Skoro prędzej czy później każdy start-up zamieni się w korporację (ostanie newsy na temat Amazona), to może te struktury są monolityczne i to do nich będą dostosowywać się zmiany.
Kiedyś powtarzano truizm, że prawdziwi liderzy muszą mieć nosa do rozpoznawania prawdziwych talentów. Zachęcano ich, by zamiast tworzyć uniwersalnych pracowników powinni umieć przekształcić utalentowanych i doświadczonych ludzi w gwiazdy. Najlepszą strategią jest zatrudnienie osoby mającej poszukiwane umiejętności, a nie szkolenie pracownika na specjalistę w dziedzinie, w której nie przejawia talentu.
Z prawdziwymi liderami jest tak, jak z innowacyjnymi przełomami – jest ich niewiele. Często zastanawiałam się przyglądając moim szefom, dlaczego przy takim łatwym dostępnie do wiedzy, nadal okopują się i bronią swojego statusu używając najczęściej przywiędłych taktyk? Czy faktycznie niezbędnym warunkiem sukcesu jakiegoś przedsięwzięcia jest posiadanie gwiazdy? Być może ta metoda jest skuteczna jeżeli trafi w ręce mądrego lidera, a być może już dawno się zdezaktualizowała?
Instytut Gallupa podaje definicję talentu – otóż jest to naturalnie powtarzający się wzorzec myślenia, odczuwania i zachowania, który może być wykorzystany produktywnie. Choć słowo talent ma zabarwienie magiczne, to jednak jest miarą, którą warto nauczyć się operować. Chwytaj talent jak go dostrzeżesz! Jednak jak go rozpoznać? Czasem nawyk może się objawić jako talent, podczas gdy nasze naturalne dla nas działanie, jest głęboko, nie tyle ukryte co nierozpoznane. W mojej pracy zauważyłam, że znajomość analizy finansowej daje przewagę konkurencyjną, więc się jej uczyłam. Talent analityk znajduje się na 30 miejscu wsród innych moich talentów, według raportu Gallupa, podczas gdy tych z pierwszej piątki nigdy nie trenowałam i nie używałam świadomie w mojej pracy. Niezmiennie nadal uważam, że rozpoznanie talentu to kluczowa umiejętność.
Wielu liderów otrzymuje gotowe recepty na skuteczne zespoły — oparte na mocnych stronach, dobrostanie i efektywności. Ale czy te recepty są nadal aktualne? Często obserwuję, że „doświadczenie lidera” bywa mylone z jego zdolnością do nawigowania w strukturach, a nie z umiejętnością prowadzenia ludzi. Ktoś z dwudziestoletnim stażem jest postrzegany jako gwarancja sukcesu, ale zbyt często to jedynie biegłość w poruszaniu się po systemie, który już dawno przestał działać. Brakuje prawdziwej edukacji liderów – tej, która uczy jak rozpoznawać potencjał, łączyć talenty i projektować współpracę, a nie tylko zarządzać zadaniami. Gdyby redefinicja roli lidera doprowadziła do narodzin strategów talentów, moglibyśmy po raz pierwszy mówić o przywództwie z prawdziwego zdarzenia. Nie winię liderów. System ich tego nauczył — nagradza przewidywalność, a nie wizję. Ale jeśli chcemy prawdziwej zmiany, edukacja liderów musi stać się strategicznym projektem, nie dodatkiem HR-owym.
Muzycy jazzowi są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, ponieważ dzięki neuronom lustrzanym razem z zespołem doświadczają stanu flow. A według naukowców możemy osiągnąć satysfakcję poprzez ten stan. Idąc tym tropem może modele sprzyjające efektywności zakładałyby takie elementy, które budowałyby flow w zespole? A co w przypadku, gdy do zespołu dołączy AI, czy flow się utrzyma? Czy wówczas ten stan będzie nadal najlepszym testem dobrze zaprojektowanego zespołu?
Być może przyszłość pracy nie polega na doskonaleniu struktur, lecz na ich otwieraniu. Zamknięcie się w swoich bańkach znacznie ograniczy twórczy przepływ. Zespoły przyszłości będą działać ponad granicami organizacji, zapraszając do współpracy ludzi spoza systemu – outsiderów, którzy widzą inaczej. Ale nie tylko, bo będą zwinnie przetasowywać swoje struktury i wymieniać się talentami ponad systemem. Talent pozostanie najcenniejszą walutą, a liderzy staną się architektami-odkrywcami synergii – nie zarządcami, lecz strategami talentów. I może właśnie wtedy, gdy każdy głos będzie słyszany, a każdy talent właściwie zestrojony, uda się przywrócić pracy jej pierwotny rytm – flow. Od kilku lat projektuję w głowie struktury oparte, nie na hierarchii, lecz na synergii talentów — i widzę, jak zmienia to sposób myślenia o przywództwie. W świecie, gdzie wszystko można zautomatyzować, talent wciąż pozostaje najrzadszą i najcenniejszą walutą. Nie wiem, jak będą wyglądały zespoły przyszłości. Jednak przeczuwam, że to co może nas uchronić przed nawykowym funkcjonowaniem to nasz unikalny zestaw talentów, umiejętnie rozpoznany i wpleciony w ten spójny i ciekawy wzór wspólnego funkcjonowania.